Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przetwory i zapasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przetwory i zapasy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 września 2012

Pierwsze słoiki w spiżarni

W weekend odwiedzili nas Przyjaciele z Białegostoku. Dzięki wizycie, podczas której solidnie wymasowaliśmy śmiechem brzuchy, staliśmy się również bogatsi o dwa słoiki marynowanych grzybów.
Te opieńki i podgrzybki jeszcze kilka dni temu rosły w lesie, a dziś oklejone przeze mnie etykietami od Mamy, czekają na odpowiednią do degustacji okazję.
 
Dziękuję jeszcze raz grzybiarzom i kucharce, która je przygotowała!
 
 

czwartek, 21 lipca 2011

Buraczki w zalewie


Te piękne buraczki z przydomowego ogródka to prezent od mamy P. Nie chciałam wykorzystać ich od razu, postanowiłam więc zamknąć je w słoikach i zachować w ten sposób na później. Powiecie, że to strata czasu, bo buraki kupić można przez cały rok świeże i konserwowane. Dla mnie jednak to nie to samo, co ekologiczny produkt, który wiem skąd pochodzi i jak został przygotowany.

Potrzebne jest tylko kilka składników:
0,7 kg buraków
2 szklanki wody
125 ml octu
1 łyżeczka cukru
1 płaska łyżka soli

Buraki myjemy i gotujemy nieobrane w lekko osolonej wodzie przez 20-30 minut, żeby były na wpół miękkie. W tym czasie przygotowujemy 2 średnie słoiki.


Przestudzone buraki kroimy w plastry o półcentymetrowej grubości lub w kostkę. Napełniamy słoiki.


Wodę, ocet, sól i cukier doprowadzamy do wrzenia i gorącym płynem zalewamy buraki, zostawiając ok 1cm wolnej przestrzeni w słoiku.
Zakręcamy wieczka szczelnie i pasteryzujemy w garnku. Woda powinna sięgać 3/4 wysokości słoików i po zawrzeniu, lekko się gotować przez 20 minut.


Mam nadzieję, że moje buraczki będą smaczne. Już je sobie wyobrażam, jako dodatek do gulaszu lub pieczonej kaczki...


środa, 29 grudnia 2010

Smaluszek Babci

Zanim rok dobiegnie końca i zaczniemy stosować się do wszystkich postanowień o zdrowym odżywianiu i sportowym trybie życia, oddajmy się na chwilę najbardziej chyba grzesznej przyjemności... pajdzie chleba ze smalcem.
Zrobiłam go wczoraj, według przepisu mojej Buni, a ponieważ udał się doskonale, postanowiłam podzielić się efektami mojej pracy.



Jeśli chcecie zrobić taki smalec potrzebować będziecie:

80 dkg słoniny pokrojonej w drobną kostkę
2-3 duże cebule
2 kiełbaski wędzone (np.: myśliwskie)
3 -4 łyżki majeranku

W głebokim garnku, na bardzo małym płomieniu wytapiamy tłuszcz ze słoniny. Przy podanej ilości może to zająć około 40 minut. Po 20 minutach zwiększamy lekko płomień/moc palnika. W tym czasie na oddzielnej patelni posmażamy drobno pokrojoną kiełbaskę, aż będzie dobrze zrumieniona. Cebulę szatkujemy drobno.


Surowa słonina.

Myśliwska mocno podsmażona.

Kiedy słonina zarumieni się do takiego koloru, jak na zdjęciu poniżej, zwiększamy płomień/moc palnika i dodajemy cebulę.

Słoninka z cebulą.

Dodawanie majeranku.

Mieszamy drewnianą łyżką. Kiedy zauważymy pierwsze oznaki rumienienia się cebuli, zestawiamy garnek z palnika. Po minucie dodajemy kiełbaskę razem z tłuszczem z patelni i majeranek. Napełniamy słoiki i czekamy, aż smalec stężeje. Aby skwarki i cebula nie opadły na dno słoika, mieszamy smalec od czasu do czasu. Gotowe!
Smalec można lekko posolić podczas dodawania majeranku, ale ja wolę solić go na kanapce.

niedziela, 12 września 2010

Grzybobranie

Kiedy ja i moja Siostra byłyśmy dziećmi, miałyśmy cudowną grę Grzybobranie. Wydaje mi się, że nadal jest produkowana, ale tamta była wyjątkowa, starannie wykonana, grzybki były realistyczne, choć oczywiście miniaturowe. Obecna wersja nie jest taka ładna. Uwielbiałyśmy w nią grać.
Myślę, że wspomnienie tej zabawy wykształciło we mnie zamiłowanie do zbierania grzybów. Niestety, mieszkając w miejskiej dżungli, niewiele mam ku temu okazji. Ale wyprawa na targ, szukanie stoiska z najładniejszymi, przeglądanie zbiorów innych grzybiarzy, by wybrać odpowiednie do zamrożenia maślaki, podgrzybki do suszenia, prawdziwki na wykwitne danie - to też swego rodzaju grzybobranie, prawda?

Dzisiaj wybrałam się na pobliskie targowisko. Oto moje "zbiory".



To tylko mała część moich zakupów. Grupa reprezentatywna. A oto, jak je spożytkowałam:

Maślaki - tych grzybów nie myjemy, należy nożykiem oczyścić kapelusze z lepkiej skórki, z którą usuniemy wszystkie źdźbła trawy, piasek i nne zanieczyszczenia. Maślaki kroimy na średnie kawałki i obgotowujemy. W takim stanie można je zamrozić lub od razu wykorzystać, dodając do jajecznicy lub sosu.

Borowiki - Pod żadnym pozorem nie gotujemy tego szlachetnego grzyba. Myjemy delikatnie i osuszamy. Kroimy na cienkie plastry, najlepiej wzdłuż, tak aby zachować piękny przekrój grzyba z kapeluszem. Suszymy lub mrozimy, aby wykorzystać do wykwintnych dań zimą.

Podgrzybki - moim zdaniem powinny nazywać się raczej nadgrzybki, ponieważ są bardzo smaczne i aromatyczne. Nazwa podgrzybek jest krzywdząca. Te grzyby delikatnie czyścimy nożykiem, nie usuwając skórki. Kroimy na kawałki i w takiej postaci możemy je zasuszyć lub obgotować i zamrozić na później.

Niezależnie od tego, czy w potrawie wykorzystujemy grzyby świeże, suszone czy mrożone, wymagają one dosyć długiej i solidnej obróbki cieplnej (smażenia, gotowania). Są ciężkostrawne i nie przygotowane odpowiednio, mogą przyprawić o ból brzucha.

A mój dzisiejszy obiad...


... podgrzybki w śmietanie, z cebulą i natką pietruszki.

I rada mojej Mamy: nigdy nie pijcie zimnych napojów po grzybach. Ból brzucha murowany. Najlepszy kubek ciepłej herbaty.



czwartek, 2 września 2010

Dziś nie boję się wampirów...

... bo cały dom pachnie czosnkiem. Właśnie skończyłam zaprawiać ogórki. Jest to już druga partia, którą szykuję na wyraźną prośbę P. Oszacował, że osiem słoików nie wystarczy na zimę. Ogórki cierpliwie czekały trzy dni i dzisiaj się nad nimi zlitowałam. Teraz każdy mieszka już w słoiku.

Ogórki w kąpieli.


Ogórki wykąpałam w roztworze wody i środka uwuwającego woski, bakterie i pozostałości po pestycydach i nawozach.
A potem już do słoików z koprem, kilkoma (6-8) ząbkami czosnku i kawałkiem chrzanu. Całość zalałam osoloną, przegotowaną i ostudzoną wodą (łyżka soli na litr wody).
To przepis mojej Mamy.


Niech skisną!