Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepisy - kolacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepisy - kolacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 lipca 2012

Kalafior duszony w całości

W tym przepisie autorstwa Jamie Oliver'a kalafior gotuje się w całości, częściowo zanurzony w sosie, a częściowo na aromatycznej parze.
To danie sprawi, że na nowo odkryjecie poczciwego kalafiora.

Dla 2 osób potrzeba:
1 niedużego kalafiora
puszki pomidorów
szklanki wina
1 dużej cebuli
5 ząbków czosnku
2 listków laurowych
garści czarnych oliwek
gałązki rozmarynku (lub szczypty suszonego)
kilku gałązek tymianku i majeranku (lub po dużej szczypcie suszonych)
soli, pieprzu
płaskiej łyżeczki cukru
oliwy z oliwek

W garnku, o średnicy większej o kilka centymetrów niż kalafior, rozgrzewamy oliwę. Smażymy na niej cebulę i czosnek, aż zrobią się szkliste. Wrzucamy oliwki i zioła, a po chwili zalewamy całość szklanką wina.




Kiedy połowa wina odparuje, wlewamy pomidory, doprawiamy solą, pieprzem i zanużamy w sosie kalafiora (obranego z liści).
Jeśli garnek, kalafior i sos są w odpowiednich proporcjach, warzywo powinno być zanużone w pomidorach do połowy. Jeśli płynu jest za mało, dodajcie jeszcze trochę wina.




Kalafiora gotujemy około 40-50 minut pod przykryciem, sprawdzając co jakiś czas widelcem, czy jest już dobry.

Serwujemy gorący, polany sosem, z kawałkiem bagietki i kieliszkiem wina... Smacznego!







sobota, 12 maja 2012

Omlet ze szparagami

To niewiarygodne, ale od prawie miesiąca nic nie ugotowałam. Z tego kulinarnego marazmu wybudził mnie dopiero sezon szparagowy. Podczas dzisiejszych zakupów kupiłam aż trzy pęczki zielonej odmiany i zamierzam zajadać je przez cały nadchodzący tydzień.
Szparagowy festiwal zaczynam od omleta z ziołami.

Potrzeba tylko kilku prostych składników: 2 jajka, kilka szparagów, garść ulubionych ziół (ja użyłam tych, które hoduję na balkonie i parapecie - tymianku, majeranku). Do tego sól, pieprz i odrobina oliwy.


Szparagi zblanszowałam w gotującej się wodzie przez 1,5 minuty. Odcedziłam i przekroiłam wzdłuż na połowę. Zioła posiekałam i dodałam je z solą i pieprzem do roztrzepanych jajek.
Szparagi ułożyłam na rozgrzanej oliwie i po minucie zalałam doprawionymi jajkami. Po chwili całość wstawiłam do rogrzanego piekarnika na dwie minuty. Omlet gotowy!







wtorek, 3 kwietnia 2012

Polskie tapas

Dawno nie zaglądałam do bloga, co nie znaczy, że nic nie jedliśmy :) Gotowałam, a jakże, ale brakowało mi czasu na pisanie.

Kilka dni temu zrobiłam tapas - małe kanapeczki, z wykorzystaniem niesamowitego produktu z Mazur. W prezencie od przyjaciół dostaliśmy słoik wątróbek ze szczupaka. Nigdy wcześniej nie jadłam tego smakołyku, podobnego do foie gras, tylko że z rybim posmakiem. Na razowej bagietce ułożyłam kawałki wątróbki i ogórka kiszonego.
Druga wersja kanapeczki to fantastyczne mazurskie sery z Rancza Frontiera i pomidorek koktajlowy. Do moich tapas wybrałam młody ser dżersejowy i owczy dojrzewający. Nie ustępują najlepszym włoskim produktom.
Dla kontrastu, trzecia wersja była z pastą z siekanych krewetek, kiełków lucerny i majonezu.




Teraz, kiedy wiosna za progiem i w sklepach warzywnych pojawi się więcej sezonowych produktów, będę tworzyć inne kompozycje smakowe tapas. Wspaniale się je pałaszuje na kolację :)

sobota, 7 maja 2011

Ślimak ślimak...

Jakiś czas temu, ktoś z Czytelników bloga poprosił o przepis na ślimaki. Mam z tym mały problem, ponieważ nie znam go... Co nie znaczy, że nie jadam tego przysmaku. Ślimaki, które można kupić w wielu sklepach i marketach, nie wymagają praktycznie żadnych przygotowań. Są oczyszczone, obgotowane, umieszczone z powrotem w skorupkach i doprawione ziołowym masłem. Zgodnie z przepisem na opakowaniu, pieczemy je w piekarniku ok 15 minut i ...





... podajemy z bagietką i dobrym winem. Moja Siostra, która gości w ten weekend w Warszawie, przywiozla znakomite pinot noir, które pasowało idealnie do ślimaków po burgundzku.
Spróbujcie!

sobota, 9 kwietnia 2011

Małże w białym winie

Od czasu do czasu wybieramy się na zakupy do Makro. Zazwyczaj mamy małą listę zakupów, a kończy się na bagażniku pełnym smakołyków i produktów niedostępnych w osiedlowych sklepach i supermarketach. Tak samo było dzisiaj. Jutro będę więc robić coś wyjątkowego na obiad, a na dzisiejszą kolację przygotowałam małże holenderskie w sosie z białego wina.

Dla 2-3 osób potrzeba:

1kg małży norweskich lub holenderskich
3 szalotki
4-5 ząbków czosnku
dobre, białe wino
szklanka bulionu z kury lub warzywnego
2 łyżki śmietany
bagietka
masło
oliwa z oliwek

Małże wrzucamy do miski lub zlewu wypełnionego zimną wodą.


W tym czasie drobno siekamy szalotki i czosnek. W dużym garnku rozgrzewamy oliwę i łyżkę masła. Smażymy cebulę i czosnek na średnim ogniu, aby zmiękły, ale się nie zrumieniły.


Małże wyjmujemy z wody i oddzielamy zamknięte od tych, które mają otwarte muszle. Aby upewnić się, że małża faktycznie nie nadaje się już do gotownia (jest martwa) - stukamy brzegiem muszli w blat stołu. Żywa zamknie natychmiast swój domek, a w konsekwencji trafi do naszego garnka. Otwarte muszle wyrzucamy.


Wrzucamy muszle do garnka, podlewamy bulionem i 2 szklankami wina, mieszamy i przykrywamy pokrywką. Po 2 minutach mieszamy jeszcze raz i sprawdzamy, czy wszystkie małże się otworzyły. Gotujemy jeszcze chwilę ( maksymalnie 2 minuty), ale nie za długo, bo małże będą gumiaste i twarde.


Podajemy w miskach, polane sosem, który po wyjęciu małż zaciągamy śmietaną. Do tego dobrze schłodzone, białe wino.




Istnieje wiele wariacji tej potrawy. Jedną z moich ulubionych są małże w winie z marchewką i natką pietruszki lub w wersji tajskiej - z chilli, kolendrą i mleczkiem kokosowym. Warto eksperymentować, bo to wykwintne, a proste danie.

czwartek, 20 stycznia 2011

Kiedy grają chłopaki... domowa pizza

Oglądacie dzisiaj mecz naszych szczypiornistów ze Szwecją? My tak. A kibicując, zajadamy pizzę, którą przed chwilą wyjęłam z piekarnika.
Pierwszy raz próbowałam swoich sił w robieniu tego prostego, ale trudnego jak na domowe warunki dania. Tym większe moje zdziwienie, bo pizza udała się znakomicie!

Składniki na ciasto (dwie 30-centymetrowe pizze):
dwie szklanki mąki
łyżeczka soli
łyżka oliwy
szklanka ciepłej wody
15g świeżych drożdży
0,5 łyżeczki cukru

Dodatki:
200g startego na dużych oczkach parmezanu
sos pomidorowy (użyłam czysty sos pomidorowy i doprawiłam go ziołami prowansalskimi, słodką papryką, solą i sosem worcester)
dowolne dodatki (szynka, pieczarki itp)

Ważny element mojego przepisu - kamień do pizzy (do kupienia w wielu sklepach i na Allegro).


Z drożdży, 50ml ciepłej wody, 2 łyżek mąki i cukru robimy zaczyn. Kiedy  drożdże trochę wyrosną, mieszamy składniki na ciasto z zaczynem, wyrabiając przez kilka minut energicznie, ale delikatnie. Ciasto powinno być bardzo miękkie, ale nie lepkie. Uformowaną kulkę wkładamy do natłuszczonej oliwą miski, przykrywamy bawełnianą ściereczką i odstawiamy na godzinę.


W tym czasie umieszczamy w piekarniku kamienną płytę i nagrzewamy maksymalnie (u mnie to 300*C) przez około godzinę.
Ciasto, które powinno podwoić swoją objętość, uderzamy pięścią, aby je odpowietrzyć, dzielimy na pół i rozwałkowujem cienko, zostawiając trochę grubsze brzegi. Ja uformowałam placki dłońmi. Krążek ciasta pokrywamy sosem pomidorowym, układamy dowolne składniki i posypujemy połową startego parmezanu.



Pizzę pieczemy około 6-7 minut w maksymalnej temperaturze. Po wsunięciu, przy pomocy drewnianej szufelki (dołączona do kamienia), pizzy na kamień, piekarnik spryskujemy wodą i zamykamy. W czasie, gdy jedna pizza się piecze, przygotowujemy drugą.


A tak wyglądały nasze pizze:

Sos pomidorowy, parmezan, szynka, pieczarki, pomidorki koktajlowe i mozarella.

Sos pomidorowy, rukola, krewetki, parmezan. Kształt dziwny, bo zepsuł się podczas zsuwania pizzy z szufelki na kamień.


Muszę poćwiczyć formowanie cieniutkich krążków z ciasta i zsuwanie pizzy z piekarniczej szufelki na kamień. Będę też eksperymentować z doborem składników, bo dzisiejsza kolacja bardzo mnie do tego zachęciła.


poniedziałek, 11 października 2010

Staropolskie smaki

W minioną niedzielę odwiedzili nas przyjaciele z Białegostoku. Spędziliśmy bardzo miło czas, a po ich wizycie został nam w lodówce wspaniały prezent: zestaw tradycyjnych wędlin z firmy Lech. Ten białostocki zakład produkuje garmażerkę według staropolskich receptur i tradycyjnymi metodami. Wędlin Lech po raz pierwszy kosztowaliśmy latem podczas wizyty w Białymstoku i od tego czasu nie smakuje nam już prawie żadna kiełbasa. Boczek z czosnkiem, polędwica z komina, wędzona słonina, kiełbasy z Lecha zasługują na najwyższe wyróżnienie. Wystarczy cieniutki plaster wędliny i cienka kromka chleba z masłem, bo wszystkie wyroby mają wspaniały wyrazisty smak. I tak wyglądała nasza dzisiejsza kolacja.



Zajrzyjcie na stronę producenta lech.bialystok.pl i poszukajcie wyrobów Lecha w swoim mieście. Niewiele sklepów je oferuje, ale czasem można trafić na nie w Almie. Warto sobie przypomnieć smak prawdziwej wędliny.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

quiche a la francaise

Jesień zaczęła się równie gwałtownie, jak lato skończyło. Choć kalendzarz wskazuje jeszcze najcieplejszą porę roku, pogoda nie zostawia wątpliwości.
I od razu czlowiek nabiera chętki na coś ciepłego, bardziej sycącego i rozgrzewającego. Nasza dzisiejsza kolacja to eksperymentalny kisz (spolszczam celowo) na francuską modłe.

Składniki:

6-7 jajek (w zależności od wielkości patelni)
duży pomidor
szpinak (mrożony, rozdrobniony) 2 łyżki
garść kurek
serek kozi twarogowy
mało soli (ser kozi jest słony)
pieprz

Na patelni podsmażamy kurki (ok 10 min), aby były dobrze zrumienione. Patelnię odstawiamy. W misce roztrzepujemy jajka, dodajemy rozmrożony szpinak, sól, pieprz. Na patelni grilowej podsmażamy z obu stron plastry pomidora.

Kurki zalewamy masą jajeczną, w ktorej zatapiamy plastry pomidora i male (wielkości orzecha laskowego) kuleczki serka koziego.
Patelnie stawiamy chwilę na rozgrzanym palniku. Po chwili wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 160*C i pieczemy ok 15-20 min. Trzeba obserwować, kiedy jajka się dobrze zetną. Czas pieczenia zależy od wielkości patelni, ilości jajek itp.

Uwagi:

-patelnia musi być stalowa (nie może mieć plastikowych elementów, które rozgrzałyby się w piekarniku)
-jeśli nie masz takiej patelni użyj naczynia żarodopornego, ceramicznego naczynia do zapiekania
-do kiszu można dodać różne przyprawy (np. szałwię) lub  inne składniki i stworzyć zupełnie inne danie
-możecie dodać surowe plastry pomidora, ale pomidor podsmażony na grilowej lub zwykłej patelni nabiera zupełnie innego smaku. Jeśli nigdy nie próbowaliście - żałujcie.

Miłego gotowania!


Płynna masa jajeczna podgrzewa się na palniku.


Gotowy kisz prosto z piekarnika.


Podano do stołu.


Resztki na jutrzejsze drugie śniadanie do pracy.