Wczoraj pisałam o
Mlekomatach, które zaczęły pojawiać się w różnych miastach Polski. Bardzo ciekawi mnie ten projekt i dlatego poczytałam o nim trochę w internecie. Dowiedziałam się, że mleko do maszyny w Hali Mirowskiej w Warszawie dostarczane jest z gospodarstwa na kurpiowszczyźnie, gdzie krowy hodowane są w ekologicznym obszarze
Natura2000 (
link tutaj). Z różnych notatek prasowych wynika, że mleko dostarczane jest do Mlekomatów codziennie, a maszyny cały czas utrzymują jego stałą, niską temperaturę i od czasu do czasu mieszają. Mlekomaty wyposażone są w antybakteryjny system samoczyszczący (
link tutaj).
Co do jakości mleka, pozostaje wierzyć dostawcom. Ale na pewno nie jest ono takie samo, jak mleko z kartonika. Przede wszystkim jest niepasteryzowane, dzięki czemu kwaśnieje i można z niego zrobić pyszny twaróg lub pić dla zdrowia.
Aby sprawdzić, czy faktycznie mleko jest takie, jak obiecuje napis na Mlekomacie, w miniony weekend zrobiłyśmy z Mamą w jej kuchni biały ser. Fotorelacja poniżej.
Mleko kwaśnieje przez około 24-36 godzin w ciepłym pomieszczeniu. Czasem trzeba postawić je blisko grzejnika.
Skwaśniałe mleko, od którego oddzieliła się serwatka.
Kwaśne mleko wstawiamy do garnka z gorącą wodą, której tempertura wynosi 70*C i nie może jej przekroczyć. Podgrzewamy, aż mleko zrobi się ciepłe, co sprawdzamy palcem :)
Studzimy mleko.
Zawartość słoików ostrożnie przelewamy przez gazę lub tetrową pieluszkę.
Serek obcieka przez kilka godzin. Trzeba kontrolować, by nie wysechł za bardzo.
Gotowy twaróg. Z 3 litrów mleka uzyskałyśmy około 40 dkg białego sera.
Pyszne śniadanie!