Czosnek ekologiczny i z hipermarketu. Który jest który? :)
wtorek, 18 września 2012
środa, 5 września 2012
Wszyscy będziemy wegetarianami?
Interesujący artykuł zamieścił 26 sierpnia na swojej stronie brytyjski The Guardian. Autor przytacza w nim najnowsze badania naukowców zajmujących się zasobami wody. Według ich raportu, do roku 2050 wszyscy mieszkańcy ziemi będą musieli zrezygnować prawie całkowicie z jedzenia mięsa. W tym czasie, dostępna ilość wody pitnej pozwoli na produkcję mięsa pokrywającą jedynie 5% naszego zapotrzebowania kalorycznego. Dieta wegetariańska stanie się odpowiedzią na kryzysową sytuację, ponieważ do produkcji bezmięsnego jedzenia zużywa się do 10 razy mniej wody.
Już od dawna staram się, żeby chociaż dwa z naszych obiadów w tygodniu były bezmięsne - dla zdrowia i oszczędności, bo ekologiczne mięso jest droższe. Wcale nie jest to przykre i trudne. Pomocne okazują się książki kulinarne, takie jak ta wspaniała księga wydawnictwa Phaidon.
A więc jutro zjemy na obiad makaron z pieczoną dynią, szpinakiem i ricottą, a w weekend może steki :)
Co sądzicie o doniesieniach naukowców? Czy łatwo porzucilibyście dietę mięsożerców?
wtorek, 4 września 2012
Pierwsze słoiki w spiżarni
W weekend odwiedzili nas Przyjaciele z Białegostoku. Dzięki wizycie, podczas której solidnie wymasowaliśmy śmiechem brzuchy, staliśmy się również bogatsi o dwa słoiki marynowanych grzybów.
Te opieńki i podgrzybki jeszcze kilka dni temu rosły w lesie, a dziś oklejone przeze mnie etykietami od Mamy, czekają na odpowiednią do degustacji okazję.
Dziękuję jeszcze raz grzybiarzom i kucharce, która je przygotowała!
poniedziałek, 3 września 2012
Moussaka z cukinii i wołowiny
Pogoda nie daje powodów do narzekania, słońce grzeje mocno, więc moja cukiniowa moussaka komponuje się idealnie z letnią aurą za oknem.
Jakiś czas temu dostaliśmy w prezencie sporo ekologicznej cukinii, z której robiłam placuszki, surówki, a ostatnie trzy sztuki powędrowały do moussaki. Tradycyjnie do przyrządzenia tego dania używa się bakłażana, ale to jest wersja alternatywna i równie smaczna.
Na porcję dla 4 osób:
3-4 duże cukinie
600g chudej mielonej wołowiny
puszka pomidorów
przecier pomidorowy
szklanka wina
cebula
2 ząbki czosnku
oregano
natka pietruszki
oliwa z oliwek
masło
2 łyżki mąki
300 ml mleka 2%
300g żółtego sera o wyrazistym smaku
gałka muszkatołowa
sól, pieprz
Zaczynamy od zeszklenia na maśle posiekanej cebuli i czosnku. Najlepiej robić to na bardzo głębokiej patelni lub w dużym garnku, bo po chwili do cebulki dodajemy mielone mięso, solimy, pieprzymy i smażymy na dużym ogniu.
Najpiękniejszy zapach w kuchni - cebula na maśle...
Kiedy mięso trochę się zrumieni, dodajemy szklankę wina (ja miałam zamrożoną porcję), puszkę pomidorów w kawałkach, łyżkę przecieru pomidorowego, posiekaną natkę i szczodrą ilość oregano. Całość dusimy pod przykryciem na małym ogniu przez 30-40 minut.
Aromatyczna para pokryła obiektyw aparatu.
Kiedy mięsny sos nabiera charakteru, pora na cukinię. Można po prostu uzmażyć ja na patelni i osączyć z tłuszczu na papierowym ręczniku, ale jeśli Wasz piekarnik wyposażony jest w funkcję grilowania, warto pokrojoną w centymetrowe plastry cukinię ugrilować. Pieczemy tak dlugo, aż zacznie się lekko brązowić.
Teraz pora na beszamel. W rondlu rozpuszczamy 30 dkg masła i dodając 2 łyżki mąki, robimy zasmażkę. Trzeba mieszać szybko i nie smażyć zbyt długo, żeby nie nabrała przypalonego aromatu. Gotową zasmażkę zalewamy powoli mlekiem, cały czas energicznie mieszając. Zmniejszamy temperaturę palnika i mieszając powoli podgrzewamy, aż sos zacznie gęstnieć. Doprawiamy wtedy solą, szczyptą gałki muszkatołowej i dodajemy starty żółty ser (150-200g).
Mieszam energicznie drewnianą łyżką
Czynności finałowe - łączenie poszczególnych elementów. W natłuszczonym masłem naczyniu układamy warstwę cukinii, którą przykrywamy cienką warstwą sosu mięsnego, ją z kolei pokrywamy cukinią, drugą warstwą sosu i wykańczamy wszystko resztą cukinii. Przekładaniec zalewamy sosem beszamelowym i posypujemy resztą sera.
Moussakę pieczemy około 40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Najlepiej kontrolować danie, co kilkanaście minut, żeby ser się nie przypalił.
Uff... dużo pracy! Ale mlaskanie przy stole i prośby o dokładkę wynagrodzą trud :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)