Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 listopada 2012

Dynia na halloween

W tym roku nie organizowaliśmy halloween party u nas w domu, ale przygotowywałam dynię na konkurs w zaprzyjaźnionym centrum nurkowym. Oto efekty:



 
Moby dick nie zdobył głównej nagrody, ale był wdzięcznym lampionem :)

piątek, 23 grudnia 2011

Jeszcze tylko 19 godzin....

W tym roku cała nasza rodzina wyjeżdża wspólnie do Spały. Po raz pierwszy więc nie spędzimy Świąt w domu rodzinnym. Ale żeby tradycji stało się zadość, zabieramy nasze tradycyjne dania wigilijne, które uwielbiamy i bez których nie byłoby Bożego Narodzenia.
Kiedy to piszę, moja Siostra kroi sałatkę w swojej poznańskiej kuchni, Mama w Łodzi dusi warzywa do ryb, a u mnie już pracuje zmywarka, bo wszystkie prace kuchenne zakończone (pierogi z grzybami, pierniki, tort orzechowy i jajka faszerowane śledziami).

Korzystając z chwili odpoczynku, chciałam przypomnieć mój ulubiony świąteczny filmik, który tak doskonale oddaje radość i bożonarodzeniowy reisefieber.


 
A co dzieje się teraz w Waszych kuchniach?

niedziela, 18 grudnia 2011

Choinka

Ponieważ Boże Narodzenie spędzimy poza Warszawą, a tuż po świętach wyjeżdżamy na krótki urlop, już teraz ubraliśmy nasze "drzewko". Chcemy nacieszyć się świąteczną atmosferą w domu.

Należę do frakcji żywych choinek, ale w tym roku skusiłam się na inną, trochę przewrotną wersję.




Ta ekologiczna choinka to projekt "zrób to sam" P. i jego taty. Jest łatwa do przechowania i stwarza wiele możliwości dekoracyjnych.

Co sądzicie o naszej choince?


środa, 7 grudnia 2011

poniedziałek, 5 grudnia 2011

List do Mikołaja

Wydaje mi się, że dopiero co piekłam pierniki, wysyłałam życzenia i pisałam list do Mikołaja, a tu znowu mamy grudzień, na targowiskach pojawiły się choinki, a jutro przyjdzie Gwiazdor (jak poznaniacy zwą Mikołaja), powrzuca do wielu butów słodycze i zabierze liściki pozostawione na parapetach.

Postanowiłam więc zabawić się i zrobić listę kulinarnych podarków, które przyjemnie byłoby znaleźć pod choinką...

1. Jamie Oliver, 30 minut w kuchni

Bo dobrych książek kucharskich nigdy dość.


2. Moździerz z drzewa oliwnego, Muji

Mój ceramiczny moździerz rozbiłam, a ten jest przepięny i praktyczny.



3.  Zaparzacz do herbaty Assam, marki Bodum

Dzbanek Assam o pojemności 1l, ze stalowym filtrem to moje marzenie.


4.  Karafka do czerwonego wina Allegorie, Villeroy&Boch

Przydaje się, by elegancko podać wino.


5. Przystawki do makaronu, Kitchen Aid

Zestaw do wyrabiania płatów ciasta makaronowego, tagiatelle i spagetti uzupełniłby moje akcesoria Kitchen Aid.


A Wy co chcielibyście znaleźć pod choinką? :)


niedziela, 27 listopada 2011

Kalendarz adwentowy

Myślałam, że zagadka jest trudna, a jednak pierwsza komentująca osoba zasugerowała właściwą odpowiedź! Mój mały projekt to kalendarz adwentowy - prezent dla Mamy. W każdej szufladce znajduje się  drobiazg, który mam nadzieję, umili czekanie na Boże Narodzenie.


Żeby zrobić taki kalendarz wystarczy kolorowy papier, farba plakatowa, flamaster, wstążeczka, klej i 24 pudełka po zapałkach.



Pudełka sklejamy tak, by utworzyły małą "komodę". Do spodu każdej szyflaki przyklejamy wstążeczkę, która ułatwi otwieranie. Przód kalendarza ozdabiamy rysunkiem choinki.



To małe rękodzieło sprawiło mi dużo radości.

poniedziałek, 31 października 2011

Dziady

Zdjęcie: marthastewart.com

Dziś Halloween, amerykańskie święto, które od kilku lat obchodzone jest z pewnym przymrużeniem oka i w Polsce. Tymczasem 31 października to data, kiedy w czasach przedchrześcijańskich Słowianie obchodzili obrządek Dziadów, którego celem było nawiązanie kontaktu z duszami zmarłych i pozyskanie ich przychylności.
W najnowszym numerze magazynu Kuchnia przeczytałam bardzo ciekawy artykuł o kulinarnej stronie tychże świąt i postanowiłam zacytować kilka fragmentów:
Noc święta Dziadów rozpoczynała się od rozpalenia ognia na grobach. Dawniej ogniska płonęły na rozstajach i wzgórzach, potem przed cmentarnym bramami, by w końcu przenieść się na mogiły. Miały wskazywać drogę życzliwym duchom, a niebezpieczne odstraszać. (…)
Gdy duchy się pojawiły, urządzali dla nich ucztę – na cmentarzy, w kaplicy lub w opuszczonym domu. (…)  Uroczystości przewodził starzec guślarz, czyli ktoś w rodzaju szamana. Potem odbywała się zabawa w karczmie.  (…)

Częstowanie powracających dusz, czy wręcz wspólne z nimi biesiadowanie, jest spotykanym we wszystkich kulturach sposobem oddawania czci przodkom.  (…) Słowiańska tradycja nakazuje częstować powracających bliskich chlebem, jajkami, jabłkami, alkoholem i przede wszystkim kutią – potrawą z pszenicy lub pęczaku z miodem i makiem.  (…)

Proponowane powracającym duszom jedzenie jest nieprzypadkowe i ma głęboką symbolikę. We wszystkich kulturach pojawiają się wypieki. Chleb to potrawa będąca synonimem jedzenia jako takiego. (…) Jabłka są kojarzone z zaświatami. (…) Alkohol z kolei wprowadza w trans, pozwala utworzyć wspólnotę, nawiązać kontakt z sacrum i innym światem. Specjalną rolę odgrywa mak – ma podobne właściwości jak alkohol, a poza tym stanowi magiczną ochronę przed złymi duchami: widząc mnogość ziarenek maku, odczuwają przymus liczenia ich bez końca i nie mają czasu zająć czynieniem szkód.


Polecam przeczytanie całego artykułu dr Zuzanny Grębeckiej, w którym zdradza więcej ciekawostek o starych obrzędach i wyjaśnia skąd wzięła się tradycja halloweenowcych przebierańców.

sobota, 23 kwietnia 2011

Wesołego Alleluja!

W dzień wielkanocny kto więconego nie je, a kiełbasy dla węża, chrzanu dla płech, jarząbka dla więzienia, już zły krzecianin. A iż w poniedziałek i z panią po uszy w błoto nie wpadnie, a we wtorek kiczką w łeb, aż oko wylezie, nie weźmie, to już nie uczynił dosyć powinnoci swojej.

Fragment książki Jana S. Bystronia "Dzieje obyczajów w dawnej Polsce"

Zdjęcie: marthastewart.com


czwartek, 21 kwietnia 2011

Limonkowo-maślane ciasteczka

Święta Wielkiej Nocy spędzimy u rodziców P., ale postanowiliśmy nie jechać z pustymi rękoma. Wczoraj upiekłam kruche ciasteczka według własnego przepisu, a dzisiaj je udekorowałam, dzielę się więc efektami mojej pracy.

Potrzebne składniki:

4 kubki mąki
łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
kostka masła
2 kubki cukru (jeden brązowego a drugi białego)
3 całe jajka
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
2 limonki

Masło ucieramy z cukrem, aż stanie się jasne i puszyste. Masło musi być w temperaturze pokojowej, w przeciwnym razie nie uzyskamy pożądanej konsystencji.

Mąkę przesiewamy i mieszamy z proszkiem do pieczenia i solą.

Do masła dodajemy po jednym jajku i ucieramy na mniejszych obrotach. Teraz kolej na ekstrakt z wanilii i suche składniki, które również dodajemy stopniowo. Na koniec dodajemy skórkę otartą z limonek i wyciśnięty z nich sok.

Ucieramy do uzyskania gładniej masy, jeśli potrzeba dodajemy pół kubka mąki. Gotowe ciasto zawijamy w folię spożywczą i chłodzimy w lodówce przez 24 godziny.

Po tym czasie, ciasto dzielimy na porcje, wałkujemy tak, aby miało ok 0,5 cm grubości, wykrawamy ciastka i pieczemy na wyłożonych pergaminem blachach przez 25 minut (lub do czasu, aż zaczną się im złocić brzegi) w temperaturze 170*C.


Ciasteczka przed wstawieniem do piekarnika.


Foremki do wykrawania pochodzą ze specjalnego wielkanocnego zestawu.


 Oczywiście, ciastek jest więcej, ale lukier jeszcze dobrze nie wysechł i nie mogłam układac ich warstwowo.


Rodzina zajęcy: Milczek, Opalone Ucho, Małysz i Zielonouchy

Ciasteczka ozdobiłam lukrem zrobionym ze zwykłego cukru pudru i wrzątku oraz łyżeczki zielonej herbaty gunpowder. Kolor wyszedł trochę błotnisty... ale ciastka są pyszne!

wtorek, 28 grudnia 2010

Boże Narodzenie c.d.

Dla tych, którzy tak jak ja, tęsknią już za Bożym Narodzeniem, mam bardzo dobrą wiadomość. Marks&Spencer rozpoczął wyprzedaż i do zdobycia w okazyjnej cenie są wszystkie świąteczne dekoracje i upominki. To doskonała okazja, by taniej kupić ozdoby choinkowe, kartki pocztowe i inne drobiazgi.

Zdjęcia: marksandspencer.com, kolaż: Serce Karczocha

Oszalałam na punkcie dzierganych choineczek i świec w kaształcie domku. Niestety, nie było ich już w sklepie, do którego dzisiaj poszłam. Zadowoliłam się więc nowymi foremkami do ciastek, które wzbogacą moją kolekcję i w przyszłym roku pierniki będą jeszcze bardziej urozmaicone.


Jeśli ktoś wie, który Marks&Spencer ma jeszcze poszukiwane przeze mnie rzeczy, dajcie proszę znać!

niedziela, 26 grudnia 2010

Święta, święta...

Za kilkadziesiąt minut skończą się Święta Bożego Narodzenia, do którego tęskniłam i przygotowywałam się przez kilka tygodni. Było rodzinnie, wesoło i smacznie. Pojawił się Gwiazdor. Najmłodszych przytulał, a starszych rozbawił do łez. Wszystkim rozdał piękne prezenty, w równie ślicznych opakowaniach.




Prezentów było tak wiele, że nie zmieściły się w dwóch workach, a moje projekty origami miały w tym roku bardzo dużą konkurencję. Niebieskie paczki znalazły się pod choinką rodziców P.

W nadchodzącym tygodniu będziemy ze smakiem zjadać świąteczne "resztki", ale nie zabraknie też okazji do blogowania. W czwartek wyjeżdżamy na Sylwestra na Mazury, muszę więc przygotować smakołyki dla nas i naszych przyjaciół. Zatem do przeczytania!

piątek, 24 grudnia 2010

Nadeszły Święta...

... z tej okazji życzę Wszystkim cudownych, radosnych i smacznych chwil przy wigilijnym stole oraz w gronie najbliższych.

Karczochowa choinka na wołoskim targu warzywnym. Dekoracje: Serce Karczocha

! Wesołych Świąt !

czwartek, 23 grudnia 2010

Przedświąteczny reisefieber

Już tylko jeden dzień do Wigilii! I nic nie mogę poradzić na to, że jak co roku, mimo że nie jestem już dzieckiem, czuję niesamowitą ekscytację. Miałam dzisiaj nawet kłopoty z zaśnięciem. Czy Wy też czujecie się, jak bohater tego filmu...?


Jakie byłoby nasze życie bez psów? Wiernych, cudownych, mądrych przyjaciół? O wiele bardziej ubogie, moim zdaniem. Mam nadzieję, że ten filmik wyszukany na You Tube sprawił Wam radość i umilił oczekiwanie na Mikołaja.

środa, 22 grudnia 2010

Wigilijne pierogi z grzybami

Drugi rok z rzędu odpowiadam za przygotowanie pierogów z grzybami na wigilijną kolację. Cieszę się, ponieważ wszyscy członkowie rodziny uwielbiają to danie, a nic nie przynosi większej satysfakcji, niż pochwała ugotowanego dania i apetyt biesiadników.
Korzystam z przepisu, który podała mi Mama. Pierogi z grzybami to wyższy stopień wtajemniczenia niż wersja mięsna. Farsz grzybowy jest mniej zwarty i ciasto trudniej zlepić. Poza tym drobnym mankamentem, to proste danie na które
potrzebne są:

trzy duże garście suszonych podrzybków
sucha bułka kajzerka
bułka tarta
jajko
0,5 kg mąki pszenna
kubek gorącej wody
sól, pieprz

Grzyby zalewamy wrzątkiem i moczymy przez 20 minut. Bułkę zalewamy ciepłą wodą na kilka minut. Podgrzybki odsączamy na sicie i mielimy maszynką o średnich ostrzach (tak, jak mięso na farsz do pierogów). Bułkę odsączamy i również mielimy. Mieszamy. Wbijamy jedno całe jajko, doprawiamy solą i pieprzem, a jeśli masa jest  zbyt rzadka, dodajemy kilka łyżek tartej bułki. Farsz gotowy.

Ciasto przygotowuję identycznie, jak na mięsną wersję tego dania, którą opisywałam wcześniej. Z podanch ilości składników otrzymacie około 40 pierogów o średnicy 5-6 cm.
Na każdy wycięty krążek ciasta nakłądam małą łyżeczkę farszu, zlepiam, nie przykładając się zanadto do stylu, ale zwracając uwagę, żeby brzegi pieroga były szczelnie sklejone.

Tak przygotowane pierogi mrożę surowe (metodę opisywałam w tym samym poście o pierogach z mięsem. Jest niezawodna.) i dopiero w Wigilię, kilka minut przed podaniem gotuję w osolonej wodzie przez 5 minut.

Namoczone podgrzybki.

Zmielone grzyby z bułką przed doprawieniem.

Wycinam krążki ciasta kieliszkiem, bo ma idealną średnicę.

Farszu nie może być za mało, ale i nie za dużo, bo ciężko wtedy skleić pierożek.

Musiałam spróbować, żeby mieć pewność, że są zjadliwe. Udały się znakomicie!


wtorek, 21 grudnia 2010

Choinka, a pod choinką...

Choć tego bardzo nie chciałam, musiałam dzisiaj odwiedzić galerię handlową i przebić się przez tłumy, robiących zakupy ludzi. Ponieważ jednak wszystkie podarunki kupiliśmy już wcześniej, udało mi się szybko wrócić do domu. A z wyprawy przywiozłam zdjęcie choinki z wystawy sklepu Benetton, który już w zeszłym roku zachwycił mnie dekoracją z małych sweterków (post adwentowy z grudnia 2009). W tym roku cała chinka zrobiona jest z włóczki. Urocze!


Po powrocie do domu przez kilka godzin pakowałam prezenty. Nie mogę zdradzić, jaki motyw przewodni wybrałam w tym roku, ponieważ w Wigilię odbywa się w domu mojej Mamy nieoficjalny konkurs na najlepsze opakowanie i, sami rozumiecie, muszę trzymać moje asy w rękawie.
W zeszłym roku część prezentów wyglądała tak:


Jeśli szukacie pomysłu, jak ładnie i pomysłowo opakować podarunki, polecam stronę Marthy Stewart, gdzie znajdziecie mnóstwo inspiracji. Poniżej niektóre z moich ulubionych stylizacji, a link do odpowiedniej podstrony tutaj. Powodzenia w zabawie w Mikołaja!




czwartek, 16 grudnia 2010

It smells like Christmas

W całym domu pachnie piernikami. Myślę, że nawet nasi sąsiedzi wiedzą, że przez ostatnie trzy dni nie robiłam nic innego. Tak, tak... trzy dni. Przez swoje gapiostwo (zbyt mała ilość kupionej mąki, brak marcepanu) prace trochę się przeciągnęły. Ale przecież takie zajęcie to sama przyjemność!

Oczywiście, korzystałam z rodzinnego przepisu, który podawałam już w zeszłym roku w poście o pierniczkach. Upiekłam dużo ciastek, by obdarować całą rodzinę i przyjaciół. Własnoręcznie przygotowane i udekorowane pierniki to wspaniały, osobisty prezent.
Poniżej efekt mojej pracy: pierniki udekorowane lukrem marcepaowym, czekoladowym, orzechami i wiórkami kokosowymi.


Lukier marcepanowy robię, mieszając cukier puder i małe kawałeczki czystego marcepanu (w proporcji około 3:1) z odrobiną wrzątku. Ucieram tak długo, aż wszystkie grudki znikną. Lukier jest przepyszny!

Piernikowi intelektualiści.

Miś, który zjadł orzecha, którego boli żołądek i z kosmatym brzuszkiem.

Pierniki z orzechami włoskimi i pekan.

Moja ulubiona foremka do wykrawania: konik na biegunach.

Nowy nabytek w kolekcji: foremka w kształcie anioła.

niedziela, 12 grudnia 2010

Życzenia - forma równie ważna, co treść

Czy wysłaliście już świąteczne życzenia najbliższym? Zbyt wcześnie? Nie! Bo nie mówię o krótkich tekstach w formie sms'a, ale o prawdziwych życzeniach wysyłanych pocztą na pięknych bożonarodzeniowych kartkach. To zamierająca tradycja, którą staram się podtrzymać. Co roku kupuję za dużo pocztówek, bo nie mogę się zdecydować, którą komu wysłać. Jutro zapadną "strategiczne" decyzje.
Tymczasem kilka inspirujących zdjęć kartek sprzed lat. Prawda, że urocze?





Zdjęcia: flickr.com